Zrobiło się nieco cieplej. Przynajmniej śnieg przepadł. Dzisiaj chciałem skolekcjonować parę rzeczy do nowego roweru. Pojechałem na Franowo, licząc na odebranie pełnego zamówienia, ale zgubili mój bagażnik. Przynajmniej przyszły błotniki, więc nie będę musiał się tak martwić o zachlapane plecy. W drodze powrotnej zahaczyłem standardowo o centrum.
