Wczoraj przegapiłem zorzę. Dzisiaj miała być powtórka. Pojechałem nad Rusałkę, gdzie wydawało mi się, że coś zobaczę. Niestety, prawie godzinę spędziłem na wypatrywaniu jej i na zabawie w fotografowanie gwiazd. Nic z tego mi nie wychodziło. Być może na Strzeszynku niebo byłoby mniej zanieczyszczone światłem. W każdym razie przemarzłem. Do tego drogi wokół jeziora były pokryte lodem. W porę się zorientowałem, ale kilka wślizgów zaliczyłem. Temperatura -1,5 °C, w centrum podskoczyła nieznacznie na plus, by znów spaść, gdy wracałem do domu.
