O, mewy lub rybitwy na Szachtach w ilościach większych niż kilka par? Nie może być :) Jakieś trzy lata po rozwaleniu dzikości tego miejsca i chyba natura się dostosowała, nie mając wyjścia.
Tą wieżę na Szachtach to bym wykorzystał na foty zbliżającego się frontu burzowego, bo fajnie teren odkryty i bezpiecznie można strzelać pioruny z daleka.
No tak, nawet wyprawy nie ma co tak wcześnie zaczynać :P A szkoda, że nie złapałem zachodu słońca, bo był przepiękny. Brakuje punktów widokowych w tym mieście.
Światło dopisało ;) Najgorsze pod względem temperatury są teraz niestety poranki, ale raczej nikt poza dojeżdzającymi i wracającymi z pracy o takich porach nie wybiera się na rowerową przejażdżkę.
Rower towarzyszył mi od małego. Przez wiele lat jeździłem na Romecie. W 2012 kupiłem Treka, który na poważnie wciągnął mnie w turystykę rowerową. Przejechałem na nim Islandię i Koreę. Kolejnym połykaczem kilometrów stała się kolarzówka GT, która w duecie z trzecim kołem towarzyszyła mi podczas wyprawy wokół Japonii i Tajwanu. Szukając nowego partnera wyprawowego w trudnych czasach, trafiłem na gravel podrzędnej marki. Mimo to prowadził mnie ku przygodzie po Norwegii i Szkocji. Do tego lubię utrwalać na fotografii ładne rzeczy i widoki.