Po pięciogodzinnym rejsie wróciłem wczoraj na Kyūshū. Poranek zapowiadał gorący dzień. Ruszyłem mozolnie przez wielkie miasto. Odwiedziłem kilka chramów, zatrzymałem się na kocim przystanku, aż dotarłem do wybrzeża, gdzie miał stać mój hotel. Właściciel wpadł na głupi pomysł oznaczenia mola jako miejsca noclegu. Pół kilometra od właściwego miejsca.
