Jechało się nie najgorzej. Gdzieniegdzie były kałuże po porannym deszczu. Najprzyjemniej zrobiło się, gdy miałem wiatr w plecy, choć wtedy zacząłem odczuwać zimno w palce. Spacer po ścieżce mi pomógł. Nie była ładniejsza niż wiosną, bo krajobrazy zastałem te same, choć bez kwitnących wierzb. Nawet więcej – wykarczowali większość z nich.
Opuściłem ścieżkę, pojechałem jeszcze przez Karczunek, gdzie była kolejna platforma widokowa i ruszyłem do Sawina. Rozważałem pojechać terenem przez Chełmski Park Krajobrazowy, ale obawiałem się błota oraz zmroku. Wiosną pracował tam ciężki sprzęt, więc nie chciałem wpakować się w jakieś bagno na rozwalonej drodze i pojechałem przez Krobonosz. Powiat mocno inwestuje w nowe drogi. Najdziwniejsze jest to, że wymienili dobry asfalt, a tam, gdzie inwestycja jest najpotrzebniejsza, nadal można wybić sobie zęby.
