Od paru dni męczył mnie kapeć w kolarzówce, ale nie chciało mi się go łatać, bo jedno pompowanie wystarczało na kilka godzin jazdy. Dzisiaj się do tego zabrałem i aż musiałem wsadzić dętkę pod wodę, bo tak mała była dziurka. Miałem siedzieć w domu i pakować się, ale w sumie jutro spędzę wieczór w pociągu, więc chciałem się trochę poruszać. Było pochmurno i całkiem przyjemnie. Na niebie pojawiła się ciemna chmura, jednak nic z niej nie spadło.
